Chrzciny, dzień w którym większość rodziców przechodzi przez spory stres. Jeśli są osobami wierzącymi, temat ten trzeba załatwić jak najszybciej, chociaż znam przypadki rodziców, którzy mimo tego, że byli osobami wierzącymi, odwlekali ten fakt w czasie sprawiając, iż po upływie kilu lat, kiedy to dziecko było już w wieku szkolnym – przyjmowało chrzest. Nigdy nie jest za późno. Wracając do samego faktu chrztu. Większość młodych rodziców, boi się tego dnia, ze względu na wydatki z którymi muszą się liczyć. Do tego stres ze znalezieniem chrzestnego bywa czasami najtrudniejszy. No bo kogo poprosić? Naszą najlepszą przyjaciółkę? Kogoś z rodziny, albo może ktoś obcy najlepiej sprawdzi się w tej roli. Mamy sporo możliwości. Sam chrzestny także stanie przed trudnymi wyborami. Zada sobie pytanie w stylu: ile chrzestny daje na chrzest? Zacznie w pierwszej kolejności pytać najbliższych, później szukać informacji w sieci aż w końcu podejmie odpowiednią decyzję. Z jednej strony ciężko jest znaleźć tą optymalną kwotę, bo jeśli damy za mało, młodym rodzicom, którzy nastawili się już na jakąś sumę, może się to nie spodobać. Prawda jest taka, że jaką kwotę byśmy nie dali – młodzie rodzice i tak mogą być nie zadowoleni. Zawsze pozostaje kwestia zakupu prezentu, ale moim zdaniem, najbardziej przydadzą się pieniądze. Rodzice otrzymają 500+, ewentualnie becikowe czy też inne zapomogi np. od swoich rodziców, a więc nasza kolejna kwota pod postacią prezentu również będzie dobrym rozwiązaniem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pieniądze te niestety zwykle idą na jakieś bezsensowne wydatki, które nie są nikomu potrzebne do życia. No bo po co rodzice kupują nowy sprzęt elektroniczny do swojego domu, jak mogłoby te pieniądze zainwestować w odpowiednie aktywa i za parę lat wyciągnąć je z zyskiem przeznaczając pieniądze na przykład jako pomoc dla własnego dziecka? Chociaż sama uważam, że dziecko powinno zarobić w swoim zakresie na swoje życie. To jest tak, że dzieci, które pochodzą z bogatych rodzin tak naprawdę nic nie muszą. Wiesz co to oznacza w praktyce? Niestety te dzieci w dorosłym życiu mniej osiągną niż ich biedni rówieśnicy. Bieda sama w sobie może stanowić dobry motor napędowy do tego, aby cokolwiek zmienić w swoim życiu. A jeśli jest dobrze, to po co to zmieniać? Dlatego jeśli dziecko nie ma naprawdę silnych bodźców, niestety śmiem twierdzić, że może osiągnąć mniej. Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy jest to koło ratunkowe i świadomość, że istnieją rodzice którzy mu pomogą. To co napisałam przed chwilą nie tylko tyczy się dzieci, ale i również osób już dorosłych. Zwykle pracujemy w pracy, która może nie jest szczytem naszych marzeń, ale dzięki niej mamy pieniądze na życie. W sumie posiadamy jakieś cele czy też marzenia, ale z drugiej strony po co je realizować skoro jet dobrze. I tak zamknięci w złotej klatce – rozmyślamy o tym co moglibyśmy mieć lub kim moglibyśmy być a czas mija. W końcu budzimy się w wieku sześćdziesięciu lat i zaczynamy zastanawiać się, dlaczego tak szybko zleciał nam czas? Gdzie podziały się te wszystkie lata? Wracając do głównego wątku, bo trochę zboczyłam z kursu. Chrzest jest organizowany przez rodziców w różnych miejscach, czasami jest wręcz traktowany jak mini wesele i organizowanych w knajpach, ale po co? Nie lepiej zrobić go jak najtańszym kosztem zapraszając na tą uroczystość najbliższą rodzinę? Nie dość, że zaoszczędzimy sporo pieniędzy, ale i również stresów. I wszyscy będą zadowoleni. Samo ugoszczenie gości w domu nie jest wcale takie kłopotliwe. Wystarczy zrobić dobry obiad, kawa lub ciasto i tyle. A jeśli jeszcze bardziej liczymy się z kosztami – to ciastko i kawa to też bardzo dobra opcja. Ewentualnie można zawsze zrobić jakieś tanie i smaczne przekąski. Poprośmy kogoś do pomocy. Nie róbmy wszystkiego sami, bo szkoda naszego cennego czasu. W grupie raźniej. Na sam koniec przestrzegam przed zaciąganiem kredytów na tą uroczystość. To chyba jeden z najgłupszych pomysłów jaki Ci może przejść do głowy kilka tygodni przed ceremonią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here